czwartek, 9 października 2008

Sceny z życia wzięte....

Scenka 1

Lato. Upał 30 stopni w cieniu, nie ma czym oddychać.
Widzę, w pełnym słońcu stoi młoda kobieta z ogromnym brzuchem. Przed nią wózek z rocznym dzieckiem. Obok, pod drzewem, w cieniu, siedzi na trawie jej mąż. Pije, a raczej żłopie, prosto z butelki, piwo. Kobieta ledwo stoi, widać, że źle się czuje, dziecko w wózku płacze.
Kobieta prosi męża: Chodźmy do domu.
On,wyraźnie podpity: To idź, głupia krowo ! Czy ja ci każę tu stać?
Ona opuszcza głowę ale stoi dalej.
Taka głupia czy taka zakochana ?
No comment....

Scenka 2

Spacer z Żabulem. Przede mną idzie młoda kobieta. Pcha wózek z malutkim dzieckiem. Obok, luzem, idzie drugie, chłopczyk, tak na oko dwuletni.
Matka nie zwraca na niego żadnej uwagi. Pcha wózek jedną ręką, drugą trzyma przy uchu komórkę i gada, gada, gada... Idą tak spory kawałek. Dziecko nie nadąża za matką, woła: mama. Ona nie reaguje - zagadana.
Naraz chłopczyk się potyka i przewraca. W tym momencie matka się odwraca, podnosi go i wymierza solidnego klapsa....
No comment.

Scenka 3

Patrzę przez okno.
Widzę, idzie młoda kobieta. Włosy prosto od fryzjera, modnie ubrana, buty na bardzo wysokim obcasie, na nosie modne okulary. Przy uchu komórka.
Za nią idzie może 3 letni chłopczyk. Dziecko prowadzi na smyczy psa. To piękny, młodziutki golden retriver. Pies jest wesoły, radośnie macha ogonem. Naraz przystaje, podnosi nóżkę, sika. Chłopcu się to nie podoba. Podnosi nogę i chce kopnąć psa ale nie trafia i traci równowagę. Wywraca się. Widzę wykrzywioną twarz. Kobieta przystaje, odwraca się, podnosi dziecko. Po czym bierze smycz i bije po zadzie psa. Pies przysiada z bółu, podnosi łapę i przeprasza.
Cała trójka idzie dalej ale pies już nie macha radośnie ogonem....
No comment.

Scenka 4

Przystanek autobusowy.
Tłum ludzi. Stoi młoda kobieta z komórką przy uchu. Dookoła niej biega. może 4 letnia, dziewczynka rozpryskując kałuże. Matka patrzy ale nie reaguje, zagadana. Naraz dziewczynka się przewraca prosto w kałużę. Matka, z twarzą wykrzywioną gniewem, łapie dziecko, stawia, tarmosi a potem bije całą dłonią w twarz. Dziecko się zatacza i przewraca.
Wtedy z bloku obok wypada młody mężczyzna. Dobiega do kobiety i wymierza jej solidny policzek, kobieta leci do tyłu. On bierze dziecko na ręce, przytula.
Na odchodnym warczy: Taka z ciebie matka ? Od dzisiaj nie jesteś moja żoną. Zabieraj swoje rzeczy, szmato. I czekaj na wezwanie do sądu !
No comment.

Miłego dnia

3 komentarze:

stardust pisze...

Faktycznie, samo zycie....rece opadaja.

Pawel-as pisze...

Bez komentarza....

Anonimowy pisze...

bardzo ciekawe, dzieki