środa, 9 września 2009

P jak.....pierogi

I po co mnie to było?
Ale musiałam,no musiałam.
O co biega?
Już wyjaśniam.
Gdzieś pod koniec lat 70 ubiegłego wieku (o rany jak to brzmi!!!) moja Maman postanowiła
założyć domową książkę kucharską. Taką ze swoimi sprawdzonymi przepisami.
Że to niby dla wnuków będzie w przyszłości.
Mama wprawdzie zawsze twierdziła:"że nienawidzi gotować ale kocha swoją rodzinę i gotować będzie".
No więc nabyła zeszyt formatu A-4 w czarnej skórzanej okładce i zaczęła mozolnie receptury notować.
Nikt jej nie przeszkadzał,nikt jej przez ramię nie zaglądał.
Pisała, pisała,wklejała z gazet różnych aż książka nabrała odpowiednich rozmiarów.
I pewnego dnia gotując obiad poprosiła mnie o zerknięcie w przepis bo zapomniała receptury.
Wzięłam w ręce sfatygowane nieco dzieło i otworzyłam.
Zeszyt miał z boku taki alfabet, żeby łatwo było daną rzecz znaleźć.
Zerknęłam ciekawie i myślałam, że umrę ze śmiechu.
Na pierwszej stronie,pod litera A stało jak byk:"aby ciasto pierogowe...."
Pod literą B:-"Bryndza-jak zrobić nadzienie do pierogów"
Litera C- ciasto pierogowe
I tak przez całą książkę.
Bo Maman uwielbia pierogi!
Pod każdą postacią, z każdym nadzieniem i o każdej porze dnia i nocy.
Robiła je czesto, tak z 500 sztuk jednorazowo.
Potem je gotowała,mroziła i miała na szybkie obiady.
A ja jestem nieodrodną córką swojej matki.
Bo wczoraj kupiłam śliwki.
I dzisiaj umieram bo na obiad było to:.....





Miłego dnia

11 komentarzy:

Mijka pisze...

ożesz:))))))

Neskavka pisze...

Że co,bo nie kumam ???

Kat pisze...

Oj poleciała mi ślinka...mniam...

Pierogi się kocha bezwarunkowo, wszystkie*, pod każdą postacią i o każdej porze...mniam mniam...
A najlepsze pod słońcem to robi moja ciotunia z Krakowa - z kapustka i grzybami...



*wyjątkiem są te z Kaufflandu na wagę, ale umówmy się - koło pierogów to to ani nie leżało!!

Mijka pisze...

Ze mi smaku narobilas!o!!!!

anabell pisze...

Gdybym tylko umiała zrobić owo ciasto na pierogi. Robiłam pierogi 2 razy w życiu- pierwszy i ostatni.W pewnej chwili zastygłam w pozycji chirurga z wymytymi do operacja rękami- obie były dokładnie oklejone ciastem i jedyne co mi wpadło do głowy to zawołanie męża, by mi te łapy posypał mąką,żeby to ciasto jakoś zdjąć.Pierogi ponoc były pyszne, jak ocenili do spółki moj mąż i jego kumpel, dla mnie nie starczyło.Od tego czasu nigdy więcej nie tknęłam się do pierogów.Ale pyszne pyzy robię i kluseczki z bryndzą.
Miłego:)

gullviva pisze...

o matko ..przez przypadek tu jestem i taki piekne pierogi odrazu na sam wstemp zobaqczylam :))))) cudo ....ja chyba nie potrafie robic pierogow :( ale poszukam przpisu i moze sprobuje :)))

Neskavka pisze...

Kat-ja bardzo długo nie jadałam pierogów innych oprócz ruskich.No i uwielbiam te z owocami ale tylko robione osobiście.
Pierogi robię bardzo rzadko ale obowiązkowo na Boże Narodzenie.
Ja kupuje w Kauflandzie ale nie na wagę-te moje są pyszne!

Mijka-aaaaa,kumam!

Anabell-ja robię ciasto na oko.
Pyzów nigdy nie robiłam bo nie lubię.

Gullviva- witam na blogu.
Spróbuj,spróbuj-pierogi są pyszne.Jakby co to służę przepisem.

zgaga pisze...

Moje uwielbienie dla Twej Mamy rośnie i rośnie...
U nas w domu jest stareńki, sfatygowany do granic zeszyt śp. Babci. Najpierw są przepisy drukowane, kartki się rozlatują, brak początku i końca... Potem następują babcine własne receptury oraz mamowe, zbierane od koleżanek. Mam nadzieję, że odziedziczę, by potem Asi przekazać!

Neskavka pisze...

Taka domowa książka kucharska to skarbem potrafi być!
Ja do dzisiaj nie mogę sobie darować, że nie spytałam babci jak robi pewną zupę...
Niestety przepadło bo maman nie wie o co mi chodzi.

dikejka pisze...

Też mam taki zeszyt, gdzie są przepisy wyłącznie sprawdzone i jeszcze jeden (5 razy grubszy:))) z przepisami, które czekają na wypróbowanie:)))

Moja rodzina też pierogowa;)
Co prawda 500 jednorazowo nie robię, ale w zamrażarce zawsze jest zapas:)
Hmmm...ze śliwkami mówisz?
Chyba już wiem, czym będziemy się raczyć w najbliższą sobotę:)))

Pawel-as pisze...

Pierog,pierogowi nierówny:).