niedziela, 16 maja 2010

Czyżby powtórka z rozrywki ?

Weszłam ci ja w moje tajne zapiski a tam pod datą 13 maja 2009 roku stoi jak byk:
W poniedziałek lało jak z cebra.Zimno,ponuro.
I co?
U mnie leje od poniedziałku.Mocno leje i nie chce przestać.
Wczoraj była okropna burza z piorunami i łomot taki,że szło ogłuchnąć.
Spać nie mogłam.
W domu zimno.Pranie nie schnie.
W całym domu śmierdzi mokrym psem bo co Żabul wyschnie to znowu trzeba z nim iść.
Wczoraj udało mi się zszokować małżonka mego.
A było tak.
Cris pojechał w swoich sprawach.Po drodze miał zrobić bieżące zakupy znaczy chleb kupić.Mnie z racji pogody nie chciało się tyłka podnieść bo w sobotę mus dłużej pospać.
Odwróciłam się więc na drugi półpupek z zamiarem szybkiego zaśnięcia.Niestety,niestety...Żabul ma zakodowane,iż w sobotę ukochany pan ma być w domu.
I co robi ta moja psia zaraza?
Ano stoi pod drzwiami w przedpokoju i najpierw zaczyna popiskiwać a potem wyć!
Próbowałam uciszyć gadzinę na różne sposoby.Prośbą i groźbą.Potem chciałam mu gębę zapchać mięsem pieczonym,pasztetem,parówką i jajkiem na twardo czyli samymi smakołykami.Ale gdzie tam!
Powąchać powąchał ale nadal siedzi i się awanturuje.
Nerwy mi puszczają więc w końcu rzeczę do gadziny:
-Zamknij że się ty psia kreaturo bo nam sąsiedzi eksmisję zrobią.Kto to widział się tak zachowywać o 8 rano w sobotę?
On łypnął na mnie złym okiem ale nadal swoje.Podumałam chwilę,westchęłam ciężko,po czym przyoblekłam swoje boskie gabaryty w ciuchy odpowiednie,psa na postronek i poszliśmy na dwór.
Bardzo szybko woda z nas ściekała strumieniami no bo przecież mamy maj,komunie więc i leje odpowiednio.
Przy okazji stwierdziłam, że w czasie deszczu drastycznie zmniejsza się ilość psów na moim osiedlu bo żadnego nie spotkaliśmy.
Oblecieliśmy w ulewie spory kawałek.Wróciliśmy.Żabul stanął w przedpokoju na szeroko rozstawionych łapach.Sama go tego nauczyłam,że mokry ma się nie szwędać po domu.
Ściągam swoje mokre buty,przemoczoną kurtkę,wieszam w łazience mokry parasol.Po czym się zastanawiam czym wytrzeć psa bo wszystkie JEGO ręczniki mokre.W końcu poświęcam następny ręcznik.
Podsuszony Żabul poszedł spać na swój fotel a ja do kuchni śniadanie zrobić.
A potem wrócił z zakupami wkurzony Cris.No bo jak zwykle w sklepach same liczyrzepy.
Pies oczywiście nawrzeszczał na pana,że go zostawił,znowu sąsiedzi usłyszeli, że TU mieszka ON,Żabul.
No i w ramach rekompensaty Cris musiał iść nim na spacer.Wrócili oczywiście mokrzy.Poświęciłam następny ręcznik.
Po czym zrobiłam kawę.Siedzimy,pijemy,Cris zerka w telejajko,ja książkę czytam.
Nagle coś sobie przypomniałam i głośno rzeczę do męża:
-Cris,musimy kupić pieluchy!!!!!
Jemu pilot wypada z ręki,traci oddech i oczy się znacznie powiększają.
-Że co?- pyta słabym głosem.
-Pieluchy-powtarzam-Takie dla noworodków,tetrowe,białe ewentualnie kolorowe,Wszystko jedno.
Cris powoli łapie oddech i rzecze bardzo spokojnie:
-Skarbie,czy ja o czymś nie wiem? Czyżby nam się coś przytrafiło?
-Że co?-pytam skołowana.A potem do mnie dociera.
-Świntuch jeden,co za myśli ci po głowie latają!W naszym wieku?
-No co?-tłumaczy się Cris-Wypadki chodzą po ludziach.
-Świntuch-powtarzam dobitnie.
-No to nie rozumiem.Sama mówiłaś,że pieluchy...
-Mówiłam,że musimy kupić pieluchy do wycierania psa.One świetnie chłoną wodę i szybko schną.
-Aaaaaa-Cris oddycha z ulgą.
I czemu ja na to wcześniej nie wpadłam? Bo owe pieluchy świetnie się sprawdzają w te deszczowe dni.
A Wy, moi mili,czym wycieracie swoje mokre psy?

Miłego dnia.

PS.Jak nie przestanie lać to znowu będzie powódź! Toczka w toczkę mamy to samo,co rok temu.

13 komentarzy:

kiciaszara pisze...

U mnie również stare ręczniki, są na porządku dziennym, a w wypadku takich ulew mam starą pościel podartą na odpowiednie kawałki. I rzeczywiście psy ostatnio w dziwnych porach domagają się spaceru.:))

Nivejka pisze...

Ja nie wiem czy toczka w toczkę, ale z całą pewnością to najzimniejszy maj jaki pamiętam....

dikejka pisze...

Ufff...:-)
U mnie na szczęście pies jest podwórkowy, a koty przy takiej pogodzie za nic nie dałyby się przekonać do wyjścia na dwór
:-)))

anabell pisze...

U mnie też leje, wieje i zimno. Dziś rano przywdziałam psu zimowy kabacik, bo lało jak z cebra, więc nawet 3 razy zrobił dodatkową kałużę- gdybym nie widziała jak sika, to myślałabym,że to nasikał wilczur po 10 godzinach zamknięcia. U mnie też chodzą ręczniki, a potem gad leci pod wersalkę i pod nią się wyciera.Albo leci do pana i o jego spodnie dresowe.Mam suszarkę elektryczną do ręczników,w łazience i czasem ja włączam.

Mijka pisze...

jak napisałaś o pieluchach,to ja wiedziałam do czego:)))
weź nie stresuj Chrisa,co?

leje.zimno.fuj!!!

effka pisze...

Leje... Całą komunię lało jak z cebra... A potem mi mieszkanie przez deszcz zalało. Zresztą - wszystkim sąsiadom z oknami na osiedle.. W domu zimno, bo już nie grzeją i niech to się już skończy.

Beata pisze...

w ręczniki, stare poszwy, albo (jak niedopilnuję) w łóżko:)

zgaga pisze...

Trochę mi wstyd, bo u mnie od soboty nie pada... Ale zimno też i wieje!

Neskavka pisze...

Kicia-u mnie głównie ręczniki.No i pieluchy.

Nivejka-masz racje,chyba też nie pamiętam zimniejszego.

Dikejka-Żabul chodzi co 3 godziny.

Anabell-o tak,spodnie pana to najlepszy "recznik"

Mijka-no patrz,jaka domyślna!
Nie stresować? Nudno będzie!

Effka-nas zalewało jak nie mieliśmy ocieplonych ścian.Styropian załatwił sprawę.Cieplej i bardziej sucho.W upały też cieplej niestety!

Beata-no właśnie,łóżko.Ja pilnuję!

Zgaga-już miałam napisać,że u mnie też nie pada dzisiaj ale właśnie znowu zaczęło.A woda przerwała wały i zalewa miasto.Ja mieszkam po drugiej,tej wyższej stronie Odry.

Magnolia pisze...

hahaha!
Ja swojego jamnika tez zawsze wycieralam po spacerze ;)

A co do feralnego 13-moj w tym roku byl pozytywny..choc pogoda nie sprzyjala,tego dnia urodzilo sie dwoch chlopcow moim kolezankom i o dziwo oboje dostali tak samo na imie :P

pozdrawiam

Pawel-as pisze...

Będzie Wenecja zamiast Irlandii,no właśnie może też pieluchy kupię bo jeszcze kilka dni i mi ręczników braknie;).

Enzowy pisze...

my mamy wlasnie psie reczniki;-)
bywa ze ich brakuje, wowczas pojawiaja sie jakies koszulki, ktore nagle okazuja sie byc stare i nie bardzo nadajacie do dalszego noszenia przez czlowieka..

Neskavka pisze...

Magnolia-czyżby matkom pomysłu zabrakło?Mało to imion w kalendarzu?

Paweł-kup,kup.
To Ty żyjesz jeszcze?

Enzowy-Ja muszę Żabula wycierać do sucha bo inaczej go kregosłup boli i nie może chodzić.Bawełniane koszulki się nie sprawdziły u nas.Pieluchy górą.