piątek, 27 lipca 2012

Nie mam siły pisać.....

upały mnie dobijają.
A siedzenie w kuchni przy włączonym piekarniku,ze słońcem grzejącym na maksa w kuchenne okno to masakra.
I od wczoraj nie mogę patrzeć na ogórki.Takie do kiszenia.
Cris przytargał chyba z tonę.Dostał od kumpla,który też nie może patrzeć na ogórki bo ma ojca z polem.
No więc Neska zakasała rękawy i następny upał spędziła w kuchni.W całym domu śmierdzi czosnkiem,dużo go dawałam bo Cris lubi w ogórkach.To niech ma.
Za to ja będę miała zupę ogórkową.Też bardzo lubię.

Przy okazji wyszło na jaw,że psica lubi zapach czosnku.Wąchała moją rękę mrużąc oczy,całkiem jak narkomanka.

Dzisiaj planuję się pobyczyć.
Obiad mam ugotowany,pyry tylko dogotuję.
Spacer z psem to przyjemność.No chyba,że spotkamy jakiegoś psa.
Wtedy Aza zamienia się w przekupę.Drze mordę na całe osiedle mimo kagańca na pysku.Ale głos ma piękny!

To idę zabić córkę bo "ukradła" mi kolejny tom przygód Wędrowycza!
A na półce 15 innych książek.Noż.

Miłego dnia.

PS. GDZIE JEST ZGAGA ???????

7 komentarzy:

Mijka pisze...

Zgagę onet nam podpierdolił:)))

ogórki plus czosneczek, mniam!! Maman wydała dyspozycje, co bym w poniedziałek zakupiła(bo dzisiaj upał i się z domu nie ruszam, no prawie, bo muszę po południu Księciunia od kolegi odebrać, bo ze stolycy do kolegi jedzie z innym kolegą, wiec mnie czeka wyprawa do stadniny:))).

a Aza lubi czosnek, bo jej kiełbasą pachnie:)))

batumi pisze...

O, kogo to ja widzę! Upał nie upał, ale pisać trzeba :-)
Ja jakoś za Wędrowyczem na kraj świata nie pójdę - raz spróbowałam i wystarczy

retro77 pisze...

Mnie też sie nic nie chce - nie znoszę upałów - mnie wystarczy 25

Anovi pisze...

Zgadzam się z Mijką: Zgagę podpierdolił Onet. Onet to samo zuo!
Zgago! Chodź tu do nas na blogspota :)

Upał mówisz? No ciepło jest, nareszcie. Po wielu tygodniach zimna i deszczu niemal non stop. mam przyjemność grzać tyłek w ciepełku. A tak naprawdę to ile tych ciepłych dni mamy w roku?

Ogórków nie przerabiam natomiast ostatnio walczyłam z jabłkami w ilości przemysłowej. Koleżanki jabłoń, wbrew logice, postanowiła obrodzić jeszcze bardziej niż w ubiegłym roku. No to się postarała a ja jeszcze nigdy tylu jabłek do przerobienia nie dostałam :)

Alko pisze...

Co Ci powiem,to Ci powiem-u mnie też pachnie ogórkami.Lubię tę robotę.
Za spacerami z psem też przepadam.

Ps.Czy córce udało się ujść z życiem?
Nie znam tej...pozycji.Dobra?

Pozdrawiam...bądź i pisz!

zgaga pisze...

Przecie jestem! Ogórców też mam dość chwilowo po serii małosolnych, których już pożarłam od czerwca ze 30 kilo! Teraz faza na kalafiory...

Neskavka pisze...

Mijka-też skojarzyłam czosnek z tą kiełbasą.
Uściski dla księciunia.
A Onet jest głupi !

Batumi-toteż wstaję świtem coby blog nie umarł śmiercią naturalną....
A ja kocham Wędrowycza,szczególnie jak mam kiepski nastrój.

retro77-dla mnie 25 to też upał!
No chyba,że wiaterek powiewa.

Anovi-mnie jabłka też nie miną,teściowa ma 3 drzewa.Olaboga!

Alko-ja też lubie przetwory ale nie w upały!
Jakub Wędrowycz to bohater książek Andrzeja Pilipiuka.Cała seria jest.Ja go wielbię na wszystkie sposoby.Popytaj w bibliotece.

Zgaga-ale Cię nie mogliśmy czytać,nie wpuszczało nas.
Ach te małosolne...
Kalafiorów nigdy nie przerabiałam.Pożeramy na bieżąco.