środa, 25 lipca 2012

Kiedy wyszłam.....

za mąż po raz pierwszy,szybko okazało się,że jestemy z dwóch różnych galaktyk.Z przysięgi małżeńskiej mąż zapamiętał tylko tyle,że ma prawa i wspólnotę majątkową.Byłam cierpliwa i nie robiłam awantur.
Do czasu.
Potem poleciały ostre słowa a następnie talerze.
Mąż nie był kompletnym debilem i "aluzju paniał".
Grzecznie zabrał walizki.
Odetchnęłam z ulgą nie wiedząc,że to dopiero początek walki...
To co wyprawiał ten człowiek....
Niech mu Bóg wybaczy bo ja nie mogę-ja jestem ateistką.
Rozwód ciągnął się dwa lata.
Słowo "mężatka" wykreśliłam ze swojego życia na zawsze.

Jeszcze przed ślubem poznałam Crisa.Nasze drogi czasami się przecinały.Traktowałam go jak przyjaciela.Często mu się wypłakiwałam na ramieniu.On zawsze miał dla mnie dobre słowo.Bardzo dobrze czułam się w jego obecności.
I zawsze się dziwiłam,że nie ma dziewczyny ale długo go o to nie pytałam.
A kiedy już zapytałam...

Zanim zgodziłam się zostać żoną Crisa znalimy sie 14 lat!
Leci nam 13 rok małżeństwa.

Wczoraj nakrzyczałam na Crisa.
PIERWSZY RAZ!

Kłótnia trwała całe 15 minut.

A poszło o pierdołę.
Dzisiaj nawet nie pamiętam czy to był gest czy mina.
Ale przypomniło mi pierwszego męża...

Nie,nie jesteśmy na wojennej ścieżce bo Cris nie potrafi się na mnie gniewać.

Ale i tak czuję się podle.

A Cris ma dzisiaj imieniny....

11 komentarzy:

zielone-buty pisze...

Pierwszy krzyk po 13 latach małżeństwa (że o okresie wcześniejszej znajomości nawet nie wspominam) i tak stawia Cię na podium mojej listy żon idealnych :)

Mijka pisze...

normalnie,żona idealna!!!że się powtórzę!!!!

ja się drę co chwilę, od początku,że tak powiem Księciunio się z tym widać zgadza, bo wrzasnął na mnie przez te prawie ćwierć wieku raptem ee,ze trzy razy????

widać uznał,że tak mam:))))

ucałuj Crisa.

Edziaa.a pisze...

to opowiadania z twojego życia? są bardzo dobre!

anabell pisze...

Bo we wspólnym byciu pod jednym dachem najważniejsza jest przyjazń,a dopiero potem miłość.Neskavko, Crisowi to tylko pozazdrościć, ja ciągle się o coś wydzieram, ale od 21 roku życia mam cały czas tego samego męża. Wiem, teraz to już kazirodztwo. Wszystkiego dobrego dla Crisa.
Miłego, ;)

Alko pisze...

Noo,kochana przegięłaś!Trzynaście lat małżeństwa,a Ty się ... wydarłaś?...pierwszy raz?To już doprawdy szczyt wszystkiego.
Zrób mu tort malinowy,strzel gorącego dzibala i zwal wszystko na "13"-nastkę.
Pozdrawiam:)

Anovi pisze...

Ale masz pięknego blogaska!

Zawsze idzie o pierdoły. Najważniejsze to umieć przeprosić i wyciągnąć rękę do zgody :*

retro77 pisze...

Ja też się powtorzę - żona idealna a męża tylko pozazdrościć - pozdrawiam :)

szpilka pisze...

cieszę się, że nareszcie wróciłaś, a awanturą się nie martw ... zdrowa sprzeczka jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a w końcu święto Krisa będzie okazją aby przeprosić i pokajać się:)

zgaga pisze...

I ja się przyłączam do życzeń dla Męża, na którego nie ma powodu pokrzyczeć! Jesteście chwalebnymi wyjątkami...

Joanna pisze...

Z życzeniami się spóźniłam :-(, przepraszam.
Wpis pod poprzednią notką chyba coś "zjadło", ale chciałam powiedzieć, że bardzo się cieszę z Twojego powrotu; a jedna malutka awanturka? Ma prawo się zdarzyć :-)

Neskavka pisze...

Zielone-buty-sama się dziwię,bo ja z natury jestem dość wybuchowa.Do Crisa mam anielską cierpliwość.Od do mnie też.

Mijka-ja już dawno zauważyłam,że jak coś do Crisa głośniej powiem to on ma taką nieszczęśliwa minę....Po dobroci wszystko załatwię tylko czasami dłużej to trwa.
A Crisa obcałowałam.

Edziaa.a-tak,to jest moje życie.

Anabell-no to piękny czas razem spędziliście już razem.Ja mam nadzieję na równie długi.
Ucałowałam także.

Alko-tort malinowy? Nie umiem,ba chyba nawet nigdy nie jadłam!
Upiekłam inne ciasto,przywaliłam Crisa biustem,obcałowałam i zwaliłam na "mendopauzę" (hihi)

Anovi-dziękuję.Mnie też rozczulają owe łapki w tle.No włąśnie o to chodzi aby umieć się przyznać do błędu i przeprosić.

retro77-eee tam.Nie ma czego zazdrościć.A tak ogólnie to Cris da się lubić.

Szpilka-no ja też mam nadzieję,że już nic mi nie przeszkodzi w pisaniu.Pokajałam się,a jakże.

Zgaga-dziękuję.Mnie jest łatwiej być tym wyjątkiem bo miałam dobre wzorce ze strony własnych rodziców.
Życzenia przekazałam i dziękujemy pięknie.

Joanna-nie,nie spóźniłaś się.
Chyba zjadło bo nie było żadnego wpisu.Trudno.Miło mi i postaram się częściej pisać.