środa, 23 marca 2011

Miało być o uczciwości ...

Ja bardzo przepraszam ale znowu wyszło na to,że nie dotrzymuję obietnic.Zawsze myślałam,że osoba niepracująca zawodowo ma mnóstwo wolnego czasu.Ha ha i ha.
U mnie się to kompletnie nie sprawdza.Wszyscy krewni i znajomi królika wiedzą o moim siedzeniu w domu więc w imię zapełnienia mi czasu wolnego wymyślają mi rozrywki.
I nikt mnie nie pyta czy ja sobie tego życzę.
Otóż proszę państwa,nie życzę sobie kategorycznie.
Nie będę latała po urzędach bo ktoś zawalił sprawę,nie dopilnował terminów.Nie obchodzi mnie,że ktoś "gra debila" żeby mieć święty spokój.Bo wiadomo,że ja z Crisem załatwimy.Ano załatwimy,a jakże.Tylko ja się pytam za jakie grzechy?
Przecież straconych nerwów nikt mi nie zwróci.I od teraz nie ruszę palcem w sprawach które do mnie nie należą.
A wiadomo,gdzie nerwy tam ciśnienie się wybitnie podnosi.
Jak na złość skończyły mi się potrzebne leki i musiałam się udać do mojej kochanej pani doktor.
Wstałam raniutko aby się zarejestrować ale gdzie tam,nie udało mi się bo już był "komplet".No to się zarejestrowałam na następny dzień.
Nazajutrz wstałam już nie tak raniutko bo umówiona byłam koło południa.
Pani doktor na mój widok wyraźnie się ucieszyła i rzekła,że dobrze wyglądam.
No i jak jej nie lubić?
A potem zażyczyła sobie kajecik z moimi pomiarami ciśnienia.
No to jej dałam.Z całych trzech miesięcy.Ona patrzy,patrzy.Mówi,że dobre są.Naraz wzrok jej pada na wyniki pod pamiętną dla mnie datą.
-A to co? Czemu tak skoczyły?-pyta mocno zdziwiona.
-Też by pani doktor ciśnienie skoczyło,jakby ją chcieli naciągnąć na 1600 zł.
A było tak...
Mój komputer pewnego dnia postanowił zakończyć współpracę ze mną i przestał reagować na jakiekolwiek polecenia z mojej strony.I nie tylko na moje.Wysiadł definytywnie w momencie kiedy Tek robiła swoje przelewy bankowe.Córka wpadła w panikę bo terminy ją goniły a nie była pewna czy przelew poszedł czy już nie.W dodatku inne pilne sprawy pozostały nie załatwione.Rozpacz.
Komputer nie reagował na żadne czary,zaklęcia,groźby i inne tam takie.Cóż było robić.Wrócił z pracy Cris,załadowaliśmy ustrojstwo do samochodu i zawieźliśmy do fachowca.Nota bene do miejsca,gdzie komp został zakupiony 3 lata temu.Na widok sprzedawcy skóra mi się lekko zmarszczyła na całym ciele.No nie cierpię zarostu u mężczyzn.A ten wyglądał delikatnie mówiąc dziwnie.No dobrze.Nie dziwnie tylko dla mnie obrzydliwie.Długie włosy uczesane w kucyk a broda w stylu "stary cap" czyli coś czego absolutnie nie trawię.
Ponieważ Cris nie za bardzo się orientował co się stało z kompem (wszak w pracy był wtedy),na mnie spadł obowiązek konwersacji z fachowcem.On mi zadaje fachowe pytania a ja,przez tą jego bródkę,nie mogłam na niego patrzeć więc gadaliśmy jak gęś z prosięciem.Udało mi się jedynie wydukać,że podejrzewam zasilacz.W końcu facet,nie mogąc sie ze mną dogadać,lekko się zdenerwował,wziął kompa pod pachę,zataszczył na zaplecze i włączył.To znaczy usiłował to zrobić ale mu się nie udało.No więc kazał zostawić kompa do sprawdzenia.Oznajmił także,iż nazajutrz rano zadzwoni i poinformuje,co nawaliło i ile będzie kosztować naprawa.
Nazajutrz,tak koło godziny 14,nie mogąc sie doczekać jakiejkolwiek informacji,Tek sama osobiście zadzwoniła do fachowca aby o kompa zapytać.No i się zaczęło.Facet zaczął nam taki kit wciskać,że to trzeba wymienić,tamto ulepszyć aż doszedł do tego,że zaproponował nam nowego kompa do właśnie mają w promocji.
Szlag mnie trafił nieziemski.Na szczęście córka nie w ciemię bita więc zaczęła z facetem dyskusję,że ona nie chce przerobić kompa na najnowszy model komputerowego mercedesa,ona chce tylko aby fachowiec jej TEGO kompa naprawił bo jej zależy na czasie.
Facet troszeczkę spuścił z tonu ale nie chciał zejść poniżej 1600 zł.Noż,cholera ciężka!
Córka zakończyła rozmowę i zaczęła myśleć. A mnie mało nie rozsadzi od środka taki wqurw mną targnął.
W końcu córka zadzwoniła do swojego ziomka informatyka.Pogadałam z nim chwilę.A potem chłopak zadzwonił do owego fachowca od komputerów.
I co,proszę państwa? Komp został naprawiony w rekordowym czasie za całe 400 złotych.Polskich.A biorąc pod uwagę ilość wymienionych części,bardzo mało mi policzyli.
Bo na koniec zażyczyłam sobie aby mi oddano wszystkie stare zużyte części.Przecież one są moją własnością.Ja za nie zapłaciłam 3 lata temu.
I moja sprawa co z nimi zrobię.
I jeszcze gwarancję dostałam na kompa na całe 2 lata.

Teraz rozumiecie dlaczego ciśnienie miałam znowu w granicach 280?

Miłego dnia Państwu życzę.

7 komentarzy:

Marzena pisze...

No nie dziwie się denerwuje mnie to ,że teraz ludziom zależy tylko na zysku na kasie.Zero uczciwości i pomocy.Moją koleżankę też nieźle wrobili , dała telefon do naprawy , którego nie naprawili i zażyczyli sobie za....nie naprawienie... większą wartość za telefon.Dranie jedne :P

Nivejka pisze...

Fachowiec z fachowcem po fachowemu pogadał i od razu się okazało że nie takie straszne uszkodzenia. CUD!

Beata pisze...

to ja juz chyba wole do pracy chodzić codziennie, spokojniej:)

szpilka/perlla pisze...

człowiek jak się nie zna na komputerach to jest biedny byle "fachowiec" wciśnie takiemu każdy kit......

zgaga pisze...

280??? I Ty to przeżyłaś? Odszczekuję wszystko o obietnicach z radości, że istniejesz!

Mijka pisze...

no ja całkowicie rozumiem:)))))))

miauka vel florist pisze...

ale wszystko jest na dobrej drodze :)

nie znoszę naciągactwa