czwartek, 8 lipca 2010

Jakby kto pytał...

Jakby kto pytał to nie mam czasu,ale jeszcze żyję.Czasami wpadam Was poczytać i lecę do dalszej roboty.
Wczoraj mi pokazywało,że mój osobisty blog nie istnieje no to się sfochowałam strasznie i poszłam mecz oglądać.Musiałam jakosik odreagować nerwy,wysyłałam bardzo złe fluidy więc Niemcy się nie odważyli wygrać!I bardzo dobrze bo wyjątkowo nie trawię tej zarazy!Mam nadzieję,że w sobotę Urugwaj im też dokopie!
W piatek było 36 stopni a ja spędziłam w kuchni 6 godzin robiąc sałatki i inne żarcie też.
Zgodnie z obietnicą daną Zgadze zrobiłam śmietanowca.Z przebojami go robiłam.Chciałam mieć intensywne kolory,pododawałam więc barwników do galaretek.Trochę za dużo pododawałam.Całą kuchnię miałam w ciapki bo bardzo one brudzą.O rękach już nie wspomnę.Oczywiście nigdzie nie udało mi się kupić truskawek więc za owoce robiły ananasy.Ale Tek była zachwycona!Udało mi się strzelić fotkę ostatniego kawałeczka (noc już była).
Acha i kupilismy płytki do łazienki ale o tym napiszę później.

Miłego...


12 komentarzy:

myszka pisze...

A mnie szkoda było, że Niemcy przegrali. W Polsce wszyscy tak po nich jadą, że miło byłoby zobaczyć te głupie miny ... ;)
Natchnęłaś mnie kulinarnie ;)

anabell pisze...

Wygląda wielce apetycznie. Pociesz się, ze Twoje upały idą do mnie. Wczoraj była pełna kultura, dziś jest względnie a na poniedziałek ma być 33, a my w samo południe mamy być u lekarza.Na samą myśl robi mi się słabo. Miłego, ;)

Anovi pisze...

Się przywitam, bo czytam od dawna, znaczy tajniaczyłam się :)

I żeby nie ten śmietanowiec z ananasem to pewnie dalej anonimowo bym czytała :)
Kolory ma cudne :) A mówią, że z ananasem to galaretka się nie ścina :)
I chciałam powiedzieć, że w temacie tej notki o wakacjach to ja mam tak samo. Niby wszyscy mają wolne, ale jakoś samo gotować się nie chce no! Ziemniaczki, te groszki, to najsmaczniejsze i patrz same nie chcą się oskrobać. I truskawki też, wszyscy lubią a jakoś nikt nie lubi szypułkować :/

Mijka pisze...

weźźźź przestań,ja jestem na diecie!!!

dwa kilo mniej tralalalala:)))

effka pisze...

Mmmmmmmmmmmm..... Jak wygląda tak jak smakuje to i ja spróbuję, a co:)

zgaga pisze...

Ej, ładny! Nigdy nie próbowałam dobarwiać galaretek, ale może spróbuję, bo akurat posiadam: zielony, niebieski i żółty. Na ogół bawię się w kolorowanie ryżu. Najbardziej lubię zielony!

Nivejka pisze...

Nic tylko bloger zdurniał. Mój tez wyczyniał dziś jakieś dzikie harce...;)
Pozdrawiam :)

Beata pisze...

płytki do łazienki, ho, ho...dzieje się!

Neskavka pisze...

Myszka-cieszę się, że natchnęłam

Amabell-tez nie lubię upałów.Współczuję.

Anoci-no to już sie odtajniaczyłaś.
Witam Cię więc serdecznie.

Mijka bo się obrażę! Następna na diecie? Co z Wami baby?

Effka-smakował bo szybko zniknął!

Zgaga-kolory miał nieziemskie:granat,zieleń,czerwień,fiolet,brąz a na ananasach żółty.
Zastanawiałam sie nad czarnym hehe

Nivejka-ano zdurniał! Z upałów chyba!

Beata-a dzieje się,dzieje.Musze opisac a czasa znowu niet!
Znowu imprezę robię!

srebrzysta pisze...

Wygląda bosko!
:-D

Beata pisze...

no i pacz, baba znowu zajeta:)

Beata pisze...

zajęta i milcząca:)