środa, 23 czerwca 2010

Co robiła dzisiaj Tek....

Wczoraj Tek wręczyła mi karteczkę z poleceniem nabycia wypisanych na niej produktów.No to pojechaliśmy z Crisem,przy okazji zahaczając o targ.Bo ja w czerwcu nie umiem funkcjonować bez truskawek. No i młodych kartofelków z koperkiem.A Cris koniecznie chciał młodą kapustkę do nich.
A dzisiaj córa prawie od świtu urzędowała w kuchni i tworzyła.
Udało mi się strzelić fotkę przed rozparcelowaniem.Było pyszne!


14 komentarzy:

anabell pisze...

No to chyba Cris był szczęśliwy. A co było tłem do napisu?

Mijka pisze...

łał:)))))

Młodsza dopiero na sobotę zrobi,bo Tata w piątek wieczorem nadjeżdża:)
co po nocy będzie jadł?:)

Iga pisze...

Tylko co to takiego :))

mironq pisze...

Witaj Neskavko! Moje odnogi od piekła w ferworze nadciągającego lenistwa, związanego z końcem roku szkolnego, całkowicie o tym zapomniały. :-( Nie oglądają jednak telewizji a u mnie ten dzień jakoś nigdy nie był kultywowany. Jednak w zeszłym tygodniu, na połączonych imprezach z okazji dnia matki i dnia ojca śpiewał mi młodsza odnoga: "Tato! Już lato! Będziemy znów jeść lody! Tato, już lato! Kup bilet do przygody!..." Pozdrawiam :-)

Beata pisze...

galaretka z owocami?:)

zgaga pisze...

Piękny dar!

szpilka pisze...

czy to jest może tort ze szpinaku? co by to nie było to i tak napis na zielonym tle jest śliczny i wzruszający

Neskavka pisze...

No co Wy,ludzie? Przecież widać wyraźnie, że to sernik,na zimno z mnóstwem owoców.Tek pokombinowała z kolorami,pododawała barwników.A to zielone to galaretka agrestowa.
Cris się straaaasznie wzruszył-wszak on nie ojciec lecz ojczym.

effka pisze...

mniam...

Nivejka pisze...

Takie prezenty są najcudniejsze :)

srebrzysta pisze...

Z koperkiem na ziemniaczkach i kapustką taki zielony, słodki prezent świetnie się komponuje :-)).
Wyobrażam sobie, że musiało byc pyszne!

zgaga pisze...

To ja tu z moim poematem ,,wytykowym''. Sama chciałaś.

Skargę dam do ,,Echa Pruszcza'',
już od rana ronię łezki.
Bo Aneta nas opuszcza,
a ja nie dostałam deski!

I co z tego, że nam schudła,
wkrótce będzie nosić eski,
gdy nie dała mi łachudra
obiecanej zimą deski!

Niech się teraz stroi flądra
to w różowy, to w niebieski.
Może nawet i wygląda...
Mnie to zwisa, gdym bez deski!

Gdy przed lustrem rano stanie,
by pod okiem zrobić kreski,
niech pamięta, że gdzieś w planie
był dekupaż mojej deski!

Więc niech dręczą ją katusze
aż do samych bram niebieskich,
za to, że ja, biedna, muszę
żyć bez upragnionej deski!

Neskavka pisze...

Zgaga-szczęka mi opadła w niemym zachwycie!
Tyś zdolna bestia jest!

Pawel-as pisze...

No i sprawa jasna,ze to sernik na zimno:)...