poniedziałek, 23 marca 2009

Gdzie ta wiosna do cholery...

Co to ja chciałam?
A już wiem...

Od dzisiaj Cris zaczyna nowy projekt.
Wszystko cacy ale budzik nastawiony na 4.45.
Jak dla mnie obłędna pora, kiedy najprzyjemniej się przytulić i spać.
No więc komórka podskakuje na szafecce,dźwięk taki, że umarłego by obudził.
Wyciągam rękę i uciszam cholerę. Zapalam lampkę i szturcham Crisa.On wprawdzie mówi, że nie śpi ale oczu nie otwiera.
Zostawiam go z Żabulem w objęciach i idę do łazienki. Po drodze wstępuję do kuchni i pstrykam czajnikiem.
Naraz do uszu dobiega mi dziwny dzwięk.Jak z filmu grozy.Przecieram zaspane oczy i wyglądam przez okno.
Na dworze ciemno jak u Murzyna w uchu.
Lecę na drugą stronę domu. Pod domem latarnie więc widzę,że leje jak z cebra,drzewa się uginają.
I gwiżdze straszliwie. No normalnie listopad. Brakuje tylko wyjącego psa.
Zrobiłam herbatę do termosu,zapakowałam kanapki,dałam buzi Crisowi, zamknęłam za nim drzwi i rozbudzona całkowicie poleciałam na kompa.
Poczytałam co nieco, odwiedziłam zaprzyjaźnione chałupki i zaczęły mi się zamykać oczy.
Poszłam zrobić sobie kanapki i herbatkę karmelową.I znowu na kompa.
Poczytałam jednego bloga co to go czytam jak mi za wesoło bo baba wyjątkowo wkurwiająca.
Potem się wreszczie umyłam,upiększyłam i ubrałam.I poszłam z Żabulem na spacer.
Wróciliśmy mokrzy oboje.
On teraz śpi a ja mam masę roboty bo w weekend się nudziłam koncertowo.
Jestem po 3 kawach a oczy mam na zapałki.
Myśleć mi się nie chce a powinnam napisać list do rodziców.
Tylko dlaczego idzie mi jak po grudzie?
Czyżby pogoda?
I może mi kto powie co na obiad zrobić?

Miłego dnia

11 komentarzy:

zgaga pisze...

Faktycznie listopadowo wokół. Choć u mnie dziś słonko od rana z towarzyszeniem świstu i wycia. Roślinki przystopowały, bo zimno. Tylko jeden ,,przodownik pracy'' kwitnie...
Na obiadek coś szybkiego i kolorowego, na przekór aurze!

Mijka pisze...

no własnei zauważyłam,że od rabna po blogaskach latasz:))

pogoda u nas..jesos..ciepławo ale piździ jak w Kieleckiem..okropność!!!

obiad??ee ten,ja dziś zamówiłam pizzę,bo nie mam siły a jeszcze Zuzę na angielski,w międzyczasie lidl bo w lodówce światło..no mam dość dzisiaj..a dzieciaki się darły i nie dziwota,deszczowe chmury idą..

TYYY no jaki to blog jest??ja też chcę poczytać nooo!!!!!

Neskavka pisze...

Zgaga-a mnie 3 kaktusy kaput. Takie wredne no.A tak latałam koło wredot buuuu...

Mijka no przeca publicznie nie podam,na maila mogę.

Mijka pisze...

no na maila maila:) a masz mojego?

Neskavka pisze...

Mam

Joanna K.-P. pisze...

Jeny, jaka z Ciebie dobra kobieta jest! Wstawać tak rano tylko po to, żeby swemu facetowi dać termos i kanapki? Ja ledwo zauważam, kiedy Michu wychodzi do pracy, taka jestem wstrętna, a już kanapek mu sto lat nie robiłam (bo sam je sobie wieczorem przygotowuje).
Dobra z Ciebie kobieta, oj dobra! :)

Pozdrawiam, mimo zaokiennej aury, wiosennie!

Neskavka pisze...

Joanna-to w trosce o jego zdrowie. Bo on kanapki robi z pól chleba takie grube.
Też pozdrawiam serdecznie.

Stardust pisze...

Bosze Ciebie to ten Cris powinien na rencach nosic:) Wspanialy codziennie wstaje o 4:45 ale ja nawet budzika nie slysze, a lunch to sobie przygotowuje wieczorem poprzedniego dnia i trzyma w lodowce. No bo ja o tej porze to tylko balaganu moglabym narobic, niezdatna do zycia jestem i tyle. A wstaje ok. 6tej, wiec nie jest tak zle, z tym, ze budze sie ok. 7ej:))

Neskavka pisze...

Stardust ty jestem niedopodrobienia, no!Gęba mi sie cieszy jak głupiemu do sera.

I wiesz, Cris miałby niejakie problema z podniesieniem mnie bo po primo ja swoje ważę a po wtóre on ma kłopoty z kęgosłupem.

Lukrecja z Borgiow pisze...

Neskavka,
Dobry duszek z Ciebie, kochasz Ty tego swego Crisa, oj kochasz.

A ten blog to moglabys mnie tak majlnac toze?

Neskavka pisze...

Lukrecja-Ty go czytasz widzę. Zabij a nie powiem czyj!