wtorek, 12 lipca 2011

A za oknem piękny,letni dzień...

Pisałam sobie z Mijką.
Wesoło sobie pisałyśmy komentarze.
Napisała: "ucałuj Żabula".
Ucałowałam bardzo,bardzo mocno....

O godzinie 10 w panice dzwoniłam do Crisa i do naszego Waldusia.

Cris gnał z pracy na złamanie karku.

Ale już nie zobaczył Żabula żywego...

Dzisiaj,o godzinie 10.55 pożegnaliśmy naszego czworonożnego przyjaciela.

Wszystko mnie boli....

8 komentarzy:

Mijka pisze...

:((((((

bardzo smutno mi.

miauka vel florist pisze...

Neskavko... sciskam Cie mocno.
Zabul pewnie biega z moim Miskiem i innymi. Wiem, ze to banal... ale tak to sobie wyobrazam.
Sciskam raz jeszcze mocno

kat pisze...

Dawno już nie było mi tak strasznie przykro...pomimo tego, że nieczęsto tu bywałam ostatnio to bliski mi był ten Twój kochany staruszek:(
Ehh...przytulam, choć wiem, że to niewiele pomoże teraz...

anabell pisze...

Neskavko, bardzo, bardzo mi przykro, wiem doskonale co przeżywasz.Za miesiąc i 6 dni będzie rok, odkąd pożegnałam mojego i wcale nie jest mi lżej, tęsknię za tym szorstkim futerkiem i tymi cudnymi ślepiami.Bardzo, bardzo Ci współczuję, to naprawdę boli, nie tylko psychicznie, fizycznie też.
Przytulam do serca.

zgaga pisze...

Strasznie mi przykro... Wiem, co czujesz, przeżyłam taka stratę. Trzymajcie się, Kochani!

szpilka/perlla pisze...

trzymaj się mocno mój kot tez już do młodych nie należy i tez boje się tej chwili

srebrzysta pisze...

Tak smutno...
Wiem i rozumiem, co czujesz - nie będę pocieszać, ale przytulam Cię serdecznie.

Mijka pisze...

na szczęście zajrzałaś, bo ja miałam obawy..