sobota, 2 maja 2009

Idealna żona....

Nie bijcie Kochani,co? Ja wiem, że nie lubicie jak ja milczę.
Ja też nie lubię ale czasami tak bywa i już.
Przecież pisałam dlaczego,prawda?
Jak już doszłam do siebie na tyle, że życie zaczęłam odbierać wszystkimi zmysłami,wrócił z wyjazdu Cris.
Wróciło więc normalne,codzienne życie.I obowiązki.
Wstałam rano,poczłapałam w szlafroku do łazienki i na kompa.
Obleciałam ulubione blogaski.
Otworzyłam okno.
Za oknem upał ze 30 stopni!
Żabul piszczy.
No dobra!Ubrałam się wytwornie i poszliśmy na spacer.
Oblecieliśmy pół osiedla,upał jak cholera,nie ma czym oddychać.
Żabul wszelką korespondencję załatwił,ponapisywał mnóstwo listów i chyba się na jakąś randkę umówił, bo w domu znowu piszczał.
Postanowiłam ogłuchnąć,wziąć prysznic i zjeść śniadanie.
No więc jem owo śniadanie i odruchowo włączyłam tivi.
W telejajku 4 babki i 1 facet prowadzą bardzo ożywiona dyskusję!
No więc jem i słucham a nawet głośniej zrobiłam!
A temat był taki: "czy współczesna kobieta może być idealną żoną"?
No faktycznie ciekawe....
Tylko mnie szlag trochę trzepnął bo trafiłam na końcowe 5 minut dyskusji!
I teraz nie wiem,może czy nie?
Czy współczesne dziewczyny,pardon,kobiety w ogóle wiedzą co to znaczy być żoną?
Żoną czyli partnerką,przyjacielem,współtowarzyszem niedoli,plastrem miodu,opiekunką domowego ogniska?
Ja mam wątpliwości.
Tak sie składa,że w najbliższym otoczeniu mam dwa młode małżeństwa,więc obserwuję i się dziwię.
Bo ja mam takie spostrzeżenia...
Co to znaczy być idealną żoną?
Weszłam w google i szukam.
Znalazłam takie coś:
"Idealna żona krytykuje męża nie częściej niż raz w tygodniu, natomiast co najmniej raz w tygodniu zachwyca się jego mądrością.
Żywo interesują ją jego sprawy zawodowe.
Cieszy się ze wszystkich sukcesów i awansów męża.
Idealna żona gotuje tylko to, co lubi mąż.
Nie ogranicza jego kontaktów z matką.
Nie wylicza go z każdej minuty spędzonej poza domem, chociaż wymaga, aby wychodząc z domu podał przybliżony czas powrotu.
Nie grzebie w jego kieszeniach, w biurku, nie otwiera adresowanej do niego korespondencji.
Nie wyrzuca mu różnych "niepotrzebnych śmieci", jego "świętości".
Idealna żona zaskoczona propozycją wyjścia do teatru nie twierdzi, że właśnie robi konfitury,tylko rzuca wszystko, ubiera się w to, co ma i nie ziewa na spektaklu."
Dobre,dobre pomijając fakt, że współczesne żony nie robią konfitur bo kupują je gotowe w sklepie!
A i nad tym się zastanawiam bo niejedna trzyma dietę i konfitur do ust nie bierze,może nawet nie wie co to są konfitury?
Ucieszyłam się jak świnia w deszcz.
Pomijając owe zaproszenie do teatru (Cris nie miewa głupich pomysłów bo mu je dawno wybiłam z głowy) to wyszło mi,że ja JESTEM idealną żoną.
Humor mi się od razu poprawił,wena przyszła,złapałam kajecik i notkę piszę.
Żabul piszczy-wrrrr.
Dzieci pod oknem ryja drą-wrrrr.
Komórka podskakuje,przyszedł SMS:"zmień telefon na nowy.Przyjdź do salonu.."-wrrrr
Dzwoni domofon.
-Kupi pani ziemniaki? Worek 50 zł-wrrr
Wena mi zdechła.Żabul piszczy.
-Chodź buraku,idziemy na spacer bo zwariuję.
Pies z radości się zwinął w precelek,czekam cierpliwie aż się uspokoi i pozwoli sobie obrożę założyć.
Oblecieliśmy drugą połowę osiedla.On padł i śpi a ja do kuchni obiad kombinować.
Lodówka pusta,chleba niet,masła niet,nic niet!
No nie moja wina, że Cris przez pomyłkę moją kartę też zabrał i głodny naród przez tydzień wszystko zeżarł!
Rany boskie! Czekają mnie większe zakupy!
Aż się spociłam z wrażenia!
No nie cierpię zakupów przed "wolnymi" dniami,te tłumy wszędzie,kilometrowe kolejki do kasy!
RATUNKU!
Komórka znowu podskakuje.
-Skarbie-rzecze Cris-ja dzisiaj wcześniej wrócę, będę za jakieś 20 minut.Przygotuj wszystkie przelewy to podjedziemy do Banku.
Ano dobrze.
Nastawiam makaron,kokardki.
Wyciągam wszystkie rachunki i pisma urzędowe.
Potem rzucam się do kompa,drukuję wszystkie potrzebne przelewy.
Potem do kuchni makaron odcedzić.
Myję się,przebieram, pakuję torby,biorę koszyk na warzywa,przelewy i czekam na Crisa w drzwiach.
Jest godzina 14.40 może zdążymy przed tłumami......cdn

Miłego dnia

18 komentarzy:

Mijka pisze...

haha:)
nie sa idealne,bo cholerne egoistki skupione na karjerze. Na wygladzie swoim i wypasionego mieszkanka.wakacje za granica li i jedynie, polskie morze to obciach.dzieci? oby jak najpozniej,albo wcale, bo to klopot a i brudzi najpierw siebie a pozniej super tv, w ktorym wlasnie leci program o idealnej zonie:))))
a moj Idealny Monsz robi mi sniadanko do lozka, troche juz sfatygowanego,ale kochanego:)

Neskavka pisze...

O tym śniadanku to muszę Crisowi przeczytać-może załapie!
Ale mnie bez przytargał i konwalie pachnące też.
I też mam kochane choć sfatygowne łoże...

zgaga pisze...

Mój już dawno śniadanek nie podawał, trzeba by przypomnieć. A konwalie tośmy sobie dziś razem w ogródku posadzili... Bo my generalnie dużo razem robimy... Choć co dzień jest też sporo czasu na splendid isolation!

Jak wytrzymuje ze mną od 32 lat to może jestem idealną żoną, co?

Neskavka pisze...

Pewnie,że jesteś Zgago droga!
No i my nie jesteśmy z pokolenia tych "cholernych egoistek"!

Mijka pisze...

I dlatego nas kochają:)
za zrozumienie,przymknięcie oka,za wspólne pracki itd, itp.

Neskavka pisze...

I za rosół Mijka,za rosół!

Mijka pisze...

Ha!

Anonimowy pisze...

Śniadanko do łóżka to ja robiłam niedwno, bo zachorzał nieborak i żal mi było. Ale się wzruszył!.... :-)

Idealna żona to podobno taka, co w dzień jest jak przyjaciel a w nocy jak przyjaciółka - he,he

Anonimowy pisze...

no i się zapomniałam podpisać; ten anonim to byłam ja - srebrzysta :-)

Neskavka pisze...

Masz rację,masz rację.Za to też nas kochają przecież.

anabell pisze...

Witaj, trafiłam do Ciebie z blogu Srebrzystej. Miło tu u Ciebie no i masz psa!Ja też, 15-letniego jamniora szorstkowłosa.Wychodzi na to,że ja też jestem idealną żoną , co bradzo podreperowało moje ego.Mój nawet w ciężkiej chorobie nie chce śniadanka do łóżka, ale codziennie, nie do łóżka, to ja mu robię.Jest jeszcze jeden dowód na moja idealność- w tym roku obchodzimy w sierpniu (tylko nie zemdlej) 45 rocznicę.
Miłego, :)
Zajrzyj do mnie na blog

szpilka pisze...

Stanowczo stwierdzam nie jestem idealną żoną i żeby nie było wcale nie chcę być idealna - to okropnie męczące

Neskavka pisze...

Anabell-witam Cię serdecznie.Zajrzę,zajrzę.
U mnie dopiero dziesiąta (rocznica) ale znamy się 27 lat.Długa historia.

Neskavka pisze...

Szpilka-ale i przyjemne.I ten błysk w oku męża....

batumi pisze...

wyczuwam jakąś katastrofę w ciągu dalszym, który nastąpi...

Joanna K.-P. pisze...

:)
Ja chyba szczególnie idealna nie jestem. Michu nie narzeka, bo obiadki gotuję, a jakże, zakupy robię, dbam, żeby miał mleko do ukochanej owsianki, ale... No co, no, trudna jestem w pożyciu :) Bo na swoim wciąż stawiam i nie toleruję odmiennego zdania :)
No nie, aż tak źle nie jest, ale charakterek mam niełatwy. Z drugiej strony, Michu się śmieje, że lubi moją dominację, bo mu z nią dobrze i wygodnie. A ja go namawiam, żeby choć przez jeden dzień, on był panem i władcą :-) A on nie chce!

Ale my mały staż bardzo mamy - 28 lipca 2 lata miną dopiero :)
Pozdrawiam ciepło.

Anonimowy pisze...

Córcia pisze:
Ja nic nie wiem o idealnych żonach, bo nią nie jestem:) Ale zgadzam się z Twoją definicją żony idealnej. Z resztą, takich to nie ma.

Pawel-as pisze...

Dzieci pod oknem ryja drą-wrrrr. skad ja to znam i też warczę wtedy:d